4 okręgi życia – czyli artycha u Piotra

Jeżeli liczycie, że w mojej relacji znajdziecie fachowe słownictwo, zwroty, operacje itp. to nawet tego nie czytajcie. Ale jeśli naprawdę chcecie wiedzieć jakie CUDA mają miejsce na zajęciach u Piotra to czyńcie to śmiało.

Im jestem starsza (a ledwo co załapuję się na określanie wieku metodą węglową) tym bardziej przekonuje się, iż nie ma przypadków w życiu – nie licząc odmian rzeczowników oczywiście. Wszystko co nas dotyka ( i dobre i złe) jest starannie poukładane, więc skoro tu dotarłeś/aś i to czytasz od razu zanotuj sobie gdzieś tego linka ( obojętnie gdzie może być długopisem na ręce albo szminką w dowodzie – kiedyś miały karteczki ) bo prędzej niż później okaże się, że właśnie go potrzebujesz i będziesz się wściekać że tego nie zrobiłeś/aś.

... WięcejJa też nie przez przypadek trafiłam do Piotra. Bałam się i nie wierzyłam, iż bardzo prostymi ćwiczeniami ruchowymi i oddechowymi można uwolnić się od ogromnych blokad i wyrzucić z siebie złe przeżycia. Energia jaką Piotr potrafił uwolnić ze wszystkich uczestników, kilkakrotnie przewyższała tą, którą pokazują w filmach o Harrym Potterze – nie żartuję. Czy uwierzycie mi, że dziewczynę równie „młodą jak ja”, bardzo smutną i zgryzioną przemienił w pięknego kolorowego motyla bijącego ciepłym blaskiem i to bez żadnych efektów specjalnych ( typu hialurony/silikony, cięcia, szycia, naciągania, ba nawet makijażu ). Stała się kobietą 20 lat młodszą lśniącą własnym pięknym światłem. Nie wierzycie ? Bo to samemu trzeba przeżyć.
Ja zawsze byłam osobą zbyt wrażliwą ( aczkolwiek u twórców cecha wręcz niezbędna) przez lata budowałam wokół siebie mur, który miał mnie chronić lecz absolutnie nie zdawał egzaminu. Przyjechałam na zajęcia nauczyć się być asertywną nauczyć się walczyć o siebie. Taki miałam cel to było moją intencją. A wiecie co się stało ? W życiu nie mogłabym uwierzyć w taki obrót sytuacji. Właściwie realizując zadanie, według moich założeń powinnam z zajęć wyjść jako wojowniczka. Ale okazało się, iż plan zapisany gdzieś tammm, w górze był zupełnie inny i piękniejszy od tego jaki mogłam, a raczej nie potrafiłam sobie wyśnić. Zburzyłam mój mur, otworzyłam się totalnie na świat nie zostawiając sobie nawet małej tarczy, stałam się 300% bardziej wrażliwa ( chociaż według niektórych już wcześniej stałam na szczycie-przewrażliwienia, byłam na granicy ale ją przekroczyłam -umysł nie zna granic). Myślicie teraz, że złośliwcy mogą mnie tym bardziej ranić. Wręcz przeciwnie ich zła energia odbija się ode mnie niczym piłeczki, wracając do nich, nie wiem jak to się dzieje ale tak jest i jest to dla mnie bardzo zabawne-miny i zaskoczenie tych ludzi bezcenne. Kłody jakie rzuca mi życie, z bliska stają się zapałkami. Odrodziłam się niczym feniks, właśnie rosną mi skrzydła a Rembrandt, Caravaggio i Vermeer biją mi brawo patrząc na moje malarstwo.

PO PROSTU STAŁY SIĘ CUDA-DZIĘKUJĘ CI WIELKI MAGU PIOTRZE