Pierwszy raz spotkałem się z Piotrem Bednarczykiem… przez telefon. Bardzo się obawiałem, gdyż miała być to konsultacja, która kwalifikowała mnie do zajęć grupowych. Byłem zrezygnowany, pełen lęku, czułe się jak bym był bezsensem, dokuczały mi bóle różnych części ciała. Z drugiej zaś strony byłem bardzo zdeterminowany, aby uczestniczyć w tej terapii. Widziałem w niej jakąś ostatnią już szansę. Moje bóle i cierpienie nie ustępowało po lekach przeciwbólowych… Przez pewien czas lepiej poczułem się biorąc leki przeciwdepresyjne. Ale gdy zorientowałem się, iż to tylko znieczulenie to wszystko wróciło w intensywniejszej postaci.

...WięcejChodziłem wcześniej na terapię do psychoterapeuty. Nie jedną. Zazwyczaj terapeuci osiągali kres swoich możliwości. Poznawczo i na rozum… wszystko było jasne. Ale uczucia i ciało z tym nie współgrało. Wracając do pierwszego kontakty z Piotrem. Czekałem na jego telefon jak na szpilkach. Byłem tak mile zaskoczony przebiegiem ciepłej, pełnej pozytywnego nastawienia rozmowy. Zaczął opowiadać mi o traumach, o tym jak mózg i ciało zachowują się w przypadku przebytego traumatycznego wydarzenia. Byłem zafascynowany.

Złość…, agresja… Ze stawianiem granic tez co raz lepiej.  Zacząłem też korzystać z terapii indywidualnej.

Uczestniczyłem także w treningu uważności…. Ojj… do tej pory mam z tym kłopot.

Ostatnio pierwszy okrąg z Czterech okręgów życia…. Niesamowite doświadczenie. Ile emocji i zamrożeni w ciele doświadcza się poprzez oddech. Ile tego w ciele się mieści….

Na zajęcia grupowe spóźniłem się. Piotr na stronie podał nieprawdziwą informację. Biegłem… Zdążyłem. W Instytucie jak w domu. Piotr wydał mi się starszy niż jego głos – przez telefon. Obawiałem się, że to niedoświadczony terapeuta, choć na stronie było sporo dorobku.

Zaczęło się. Gdy powiedziałem parę słów o sobie… Piotr ze spokojem powiedział mi co widzi: ”Wyglądasz jak byś chciał aby obudziła Cipołączenia. Ba… nie szanuję ciała. Kolejno, jak wiele traum, nie tylko z mego życia w sobie noszę. Doświadczyłem tez bezinteresownego wsparcia i ukojenia. Dodatkowo wyłonił się problem mego otwartego nastawienia na ratowanie kobiet, które nie koniecznie same mają kontakt ze swą kobiecą energią.

Za ciosem kolejna półroczna grupa. Po raz pierwszy spotkałem się z siła jaką noszę w sobie. Męską energią.  Piotr cały czas wspierał uważnie ten proces i pomagał ją uwolnić. Doświadczyłem jeszcze bardziej jak niszczycielskie dla mnie może być otwieranie się na krzywdę kobiety bez korzystania z męskiej energii.  Na tej grupie zrodziły się też prawdziwe męskie przyjaźnie.

Kolejne grupy rozwijały te doświadczenia. Poznawałem siebie, swoje ciało. Mniej cierpiałem z powodu tego, że czuję ból. Wiele emocji doszło do głosu. o jest lżej..

Czekam na kolejne.

Czy po kilku latach pracy u Piotra zauważam zmianę. Wielkie zmiany…. Ogromne. Kiedyś przeczytałem w jednaj z książek Osho, iż w ówczesnych czasach zapomniano o ważnej relacji mistrz – uczeń. Ja czuję się obudzony, pełen energii, ale też czasem zrezygnowany, a czasem mnie po prostu boli i to wkurza. Czuję, ze dzięki powstałej relacji Piotr to mistrz, a ja jestem właśnie jego uczniem. I cieszę się ogromnie, że to jego na mej drodze postawił ruch miłości życia. Dziękuję za tę kobieta.” I tak było. Miałem tak. Na tym pierwszym spotkaniu uświadomiłem sobie kilka kwestii. Ile zamrożenia jest w moim ciele oraz jak bardzo nie mam z nim.